Darmowe sprawdzenie VIN

Wprowadź Numer VIN
i sprawdź Historię Pojazdu

Odcinkowy pomiar prędkości: gdzie, kiedy i jak? Czy to skuteczna metoda na piratów?

7 lip 15 15:13

Pierwszy odcinek pomiarowy pojawi się w najbliższych dniach w miejscowości Łosiów na Opolszczyźnie. Reszta – do końca roku. Podpowiadamy więc, gdzie trzeba mieć się na baczności, jak wygląda i działa nowa metoda na studzenie zapału kierowców

Udostępnij
0
Skomentuj
Kamery pomiaru odcinkowego Kamery pomiaru odcinkowego Foto: Piotr Szypulski / Auto Świat

W liczbach wygląda to już całkiem imponująco, choć zapewne GITD nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa. Na razie Inspektorat oficjalnie zapowiedział 29 odcinków kontrolnych, o łącznej długości 81,26 km – patrz mapka na s. 30. Wszystkie wytyczono na drogach krajowych i wiele wskazuje na to, że ekspresówki ani autostrady nie zostaną objęte nowym systemem. Pierwszy odcinek – w miejscowości (nomen omen!) Łosiów – rusza na dniach. Ale w związku z nowym systemem pojawia się też wiele pytań i wątpliwości.

Jak działa odcinkowy pomiar prędkości?

Zasada działania nowego systemu jest stosunkowo prosta (patrz też schemat poniżej). Otóż w tym wypadku mamy do czynienia z dwoma zestawami pomalowanych na żółto kamer (dzięki temu łatwo je odróżnić od miejskiego monitoringu), umieszczonymi na obu końcach odcinka pomiarowego. Kamery rejestrują drogę w obu kierunkach, więc dany fragment będzie nadzorowany w dwie strony naraz, a przejeżdżające pojazdy będą fotografowane od przodu i od tyłu.

Zła wiadomość dla motocyklistów? Owszem, przynajmniej dla tych uczciwych, którzy nie podginają tablicy rejestracyjnej. Zwykłe fotoradary też bywają montowane na obrotowych masztach, ale z reguły pstrykają zdjęcia tylko w jednym kierunku. Przez CB-radio „mobilki” nie będą już mogły się nawzajem pytać, w którą stronę strzela radar – nogę z pedału gazu trzeba będzie zdjąć tak czy inaczej.

Każde auto na odcinku pomiarowym zostanie sfotografowane dwa razy: na początku i gdy będzie go opuszczać. Następnie system obliczy średnią prędkość przejazdu i – jeśli nie doszło do złamania przepisów – zdjęcia w tej samej chwili zostaną usunięte z pamięci urządzeń. Natomiast w sytuacji, gdy wasz wynik będzie wyższy od dopuszczalnego, dostaniecie mandat, a zapis wykroczenia trafi do CANARD-u, czyli Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, obsługiwanego przez GITD.

Czym nowy system różni się od zwykłego radaru?

Zawsze nadzorowane będą oba kierunki ruchu. Jednak to nie wszystko, bo o ile tradycyjny fotoradar mierzy prędkość punktowo, o tyle tu trzeba zwolnić na całym odcinku (przynajmniej w teorii...). Jak podkreślają zwolennicy nowego systemu, będzie o wiele bezpieczniej. Skończy się np. gwałtowne hamowanie i przyspieszanie bezpośrednio w okolicy radaru, wszyscy będą grzecznie jechali. Przeciwnicy odcinkowego pomiaru drwią z kolei, że będziemy musieli przestawić się na tzw. system włoski.

Otóż w słonecznej Italii pomiarem odcinkowym objęto dużą część autostrad. Często kończy się to tym, że co szybsi właściciele Ferrari i Lamborghini zjeżdżają na ostatnią stację benzynową przed bramkami, piją espresso, palą papierosa, po czym spokojnie wracają na trasę. I nawet jeśli przed „pit-stopem” gnali na przykład 200 km/h, to koniec końców w systemie wszystko pięknie się zgadza.

Jak będzie oznakowany system odcinkowego pomiaru prędkości?

System jest prosty i skuteczny. Da się go oszukać, np. przez zatrzymanie się w połowie odcinka, ale takie zachowanie nie ma sensu i do tego jest dość lekkomyślne System jest prosty i skuteczny. Da się go oszukać, np. przez zatrzymanie się w połowie odcinka, ale takie zachowanie nie ma sensu i do tego jest dość lekkomyślne Foto: Piotr Szypulski / Auto Świat

Nie do końca nowe, bo – chyba po to, żeby było trudniej – odcinki pomiarowe będą oznaczane dobrze znaną i lubianą tabliczką D51 (fotoradar) z dopiskiem „kontrola średniej prędkości na odcinku ... km”. Trochę bez sensu, bo ze względu na zasadę działania nowy system nie ma wiele wspólnego z klasycznym stacjonarnym radarem.

Ważne: w tym wypadku za znakiem zawsze będą kamery! Musicie bowiem pamiętać o tym, że od pewnego czasu podobne oznakowanie stosują straże miejskie i gminne – w wielu miejscach można natknąć się na znak D51 opatrzony dodatkową tabliczką „na odcinku ... metrów”. To oznacza, że na danym odcinku może (ale wcale nie musi!) stać tradycyjny radar, mierzący prędkość punktowo (np. schowany w pudle przypominającym kubeł na śmieci). Mówiąc krótko – typowo polski porządek.

Kiedy zacząć się bać odcinkowego pomiaru prędkości?

Poprzednio o odcinkowym pomiarze prędkości pisaliśmy niemal 11 miesięcy temu, w sierpniu 2014 r. Wówczas ruszyła faza testowa, trwająca aż do dziś. I nawet jeśli system zarejestrował gdzieś wykroczenie, to piraci mogli spać spokojnie, bo mandaty nie były rozsyłane.

Teraz jednak nadeszła chwila, gdy od testów przechodzi się do działania, a fala wakacyjnych wyjazdów z pewnością ułatwi GITD wstępną ocenę skuteczności pomiaru odcinkowego. Rzecznik Inspektoratu, Łukasz Majchrzak, zapytany o dokładny termin wdrożenia nowego systemu, odpowiedział enigmatycznie, że będzie wprowadzany stopniowo do końca roku. Nasza rada: na widok nowego oznakowania po prostu zdejmijcie nogę z gazu. I nie starajcie się nadrobić straconego czasu po opuszczeniu odcinka drogi objętego nadzorem.

Czy i kiedy powstaną nowe odcinki z pomiarem średniej prędkości?

Przypuszczamy, że to z pewnością nie jest ostatnie słowo „krokodyli” – nowe odcinki będą, ale na razie nie wiadomo kiedy, nie znamy też ich dokładnej lokalizacji. Dobre wieści mamy za to dla amatorów szybkiej jazdy po prostej, bo pomiar odcinkowy nie wykroczy poza drogi krajowe, przynajmniej na razie. To jednak wcale nie oznacza, że na autostradach będzie można robić, co się chce – policja oraz GITD mają w zanadrzu inne sprawdzone metody do walki z piratami drogowymi.

W jakiej formie będą rozsyłane mandaty z odcinkowego pomiaru prędkości?

Pomiarem odcinkowym zarządza CANARD, więc mandaty pochodzące z nowego systemu nie będą się różniły od nakładanych za wykroczenia wykryte przez „tradycyjne” radary ITD (tzw. żółte puszki). Właściciel auta dostanie wezwanie (bez zdjęcia – ale można się domagać jego udostępnienia!) do zapłacenia kary lub wskazania osoby, która w danej chwili siedziała za kółkiem.

A co z nowym przepisem, który pozwala policjantowi zatrzymać prawo jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym? Żeby wszystko było zgodne z prawem, z puszki radaru musiałby... wyskoczyć policjant. GITD mimo to zapowiada, że prawka i tak będzie zatrzymywać – zaprzęgnie do tego starostwa powiatowe i policję.

Czy dzięki odcinkowemu pomiarowi prędkości będzie bezpieczniej?

To się dopiero okaże, gdy powstaną pierwsze statystyki wypadków obejmujące drugie półrocze 2015. W teorii wszystko wygląda pięknie, bo nowa metoda może zwiększyć płynność ruchu i wpłynąć kojąco na piratów. Identyczne systemy działają w wielu europejskich krajach, a ich ocena z reguły jest pozytywna. Z drugiej strony: skoro dziś wielu kierowców po minięciu fotoradaru wciska gaz do dechy, to czemu w tym wypadku miałoby być inaczej? Jazda z zamysłem nadrobienia czasu straconego na ponad 6-kilometrowym odcinku pomiarowym – tyle liczy najdłuższy z wytyczonych – wydaje się równie (jeśli nie bardziej) niebezpieczna.

Jakie inne niespodzianki czekają nas w te wakacje?

Druga dość istotna nowość przygotowana przez GITD to system kamer rejestrujących kierowców przejeżdżających skrzyżowanie na czerwonym świetle. Docelowo do końca roku ma być zamontowanych 20 urządzeń, niektóre działają już od końca 2014 r.

Kamery będą umieszczone tam, gdzie np. nie ma miejsca na tradycyjny fotoradar z funkcją robienia zdjęć kierowcom, którzy nie chcą czekać na zielone. Kolejna interesująca wiadomość to 100 dodatkowych fotoradarów – na przełomie maja i czerwca ITD zakończyła montaż nowych urządzeń i obecnie ma ich już 400. Wykaz znajdziecie pod adresem http://canard.gitd.gov.pl/cms/mapa-fotoradarow1. Kamery nadzorujące skrzyżowania zaznaczono na czerwono.

Mapa punktów z odcinkowym pomiarem prędkości

Foto: Auto Świat

Od razu widać, że rozmieszczenie odcinków pomiarowych jest na razie niezbyt równomierne. Największą „białą plamą” są północno-zachodnie regiony naszego kraju, za to szczodrze obdarowano szeroko rozumiane regiony wokół Warszawy. Łączna długość wszystkich odcinków to 81,26 km – niby niewiele, ale i tak zapewni kilka złotych budżetowi państwa. Na odcinkach obowiązują ograniczenia prędkości, wynikające z zastosowanego oznakowania, np. teren zabudowany lub znak B33, określający dokładnie prędkość, z jaką można się poruszać. Jako pierwszy startuje odcinek o numerze 20 (miejscowość Łosiów).

Lista punktów z długością odcinków na jakich będzie dokonywany pomiar średniej prędkości

Foto: Auto Świat
Poleć
Udostępnij
0

Polecamy:

gazeta
W tym tygodniu w sprzedaży: Auto Świat 19/2018 już w sprzedaży, a w nim m.in. pierwsza jazda prototypem BMW serii 8, Suzuki Swift Sport i nowym Mercedesem Klasy G; Nissan Micra kontra Volkswagen Polo; testy BMW i3s, Audi A7 i Mitsubishi Space Star; instalacja LPG w hybrydzie i zasilanie gazem ziemnym; pierwszeństwo w ruchu drogowym; pierwszy test Ferrari 488 Pista; wizyta w fabryce FCA w Tychach; dodatek "Używane ekstra".

Komentując korzystasz z narzędzia Facebooka. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników. Aby zgłosić naruszenie – kliknij w link „Zgłoś Facebookowi” przy wybranym poście. Regulamin i zasady obowiązujące na Facebooku znajdują się pod adresem https://www.facebook.com/policies

Z kategoriiZobacz więcej »

Pokaż więcej